-55% w Rossmannie – opinie o produktach

Hejka! W ostatnim poście podzieliłam się z wami moimi łupami na promocji w Rossmannie. Teraz przyszła pora na moją opinię na ich temat. Będzie ona na podstawie użytkowania produktów przez około tydzień, więc będzie to tak naprawdę moje pierwsze wrażenie. Zaczynajmy!

Skin Kissing Powder Skin Photoready, HD Loose Powder od Lovely to mój pudrowy must have. Nie jest to moje pierwsze opakowanie tego kosmetyku zamkniętego w cudownym słoiczku. A skoro o nim wspomniałam to od niego rozpocznę. Jest wykonany z grubego plastiku i jak widać prezentuje się naprawdę ładnie. Słoiczek jest bardzo szczelny – nic a nic z niego się nie wysypie po wrzuceniu np. do kosmetyczki. A wracając do zawartości. Jest to transparenty, matujący puder mineralny z dodatkiem oleju jojoba. Ma piękny słodki zapach, który może niektórych zniechęcić, ale spokojnie jest delikatny. Kolor pudru jest lekko beżowy, ale nie zmienia odcienia podkładu. Ładnie matuje cerę i utrzymuje się przez większość dnia, stapia się z podkładem. Jest bardzo drobno zmielony, co niestety sprawia, że nie nadaje się do backingu. Mimo wszystko dobrze go się nakłada pędzlem. Z używanymi przeze mnie podkładami nie waży się. Opakowanie jest bardzo wydajne. Ogólnie polecam Skin Kissing Powder od Lovely. Czuję, że szybko się z nim nie rozstanę, gdyż spełnia wszystkie moje wymagania. (Cena: ok. 15 zł)

Eyebrow Pomade od Wibo chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Ja wybrałam kolor Blonde z jasnego powodu – jestem w końcu blondynką. 😀 Jest to uniwersalny produkt 2 w 1 – cień i wosk jednocześnie. Długo utrzymuje się na brwiach i świetnie można nim wykonturować i wypełnić je. Szybko zastyga, więc trzeba bardzo szybko pracować z pomadą. Ma świetną konsystencję i jest dobrze napigmentowana. Kolor Blonde świetnie pasuje do blondynek i jasnych brunetek. Słoiczek jest elegancki, nie za duży i zawiera dużą ilość kosmetyku. W zestawie otrzymujemy jeszcze mały pędzelek z szczoteczką, który jest całkiem dobry, chodź ja używam normalnych rozmiarów pędzla z swojego zestawu. Jest bardzo wydajny i chyba nie ma żadnych wad! Zakochałam się w nim od pierwszego użycia i raczej prędko się nie odkocham. 😉 Cena ok. 25 zł

Ten Fixing Spray od Wibo to chyba pierwsze co wypróbowałam i muszę wam powiedzieć, że jestem z niego zadowolona. Wszelkich utrwalaczy używam prawie codziennie, ze względu na to, że bardzo często wychodzę wcześnie rano i wracam późno wieczorem, a bardzo ważny jest dla mnie nienaganny makijaż. Przy pierwszym użyciu zauważyłam, że ma delikatny, ale bardzo ładny zapach (o mamo ile ja mam różnych zapachów na sobie…). Dozownik dozuje nie za dużą ilość kosmetyku i krople nie są również duże. Wydobywa się przyjemna mgiełka, która dobrze spaja makijaż. Nie obciąża skóry i nie powoduje efektu maski. Zostawia ładne matowe wykończenie. Buteleczka nie jest za duża jednak ma swój urok i wygląda ładnie. Jest bardzo poręczny i łatwo nałożyć kosmetyk. Aktualnie to jest najlepszy fixer, który używałam. Zdecydowanie jedna z perełek Wibo zaraz obok Pomady i kilku innych produktów. (Cena: ok. 20 zł)

Na Eyebrow Fixer natknęłam się buszując między kosmetykami podczas zakupów w Rossmannie. Ten kosmetyk od Wibo przykuł moją uwagę ciekawym, brązowo-przezroczystym opakowaniem. Po sprawdzeniu cóż to moje oczy upatrzyły stwierdziłam, że wezmę i wypróbuję to cudeńko. Jest to bezbarwny żel do nadania i utrwalenia kształtu brwi. Szczoteczka, którą się go nakłada jest specjalnie wyprofilowana dla łatwości nakładania produktu oraz wyczesania włosków. Jak dla mnie? Bomba! W końcu moje brwi nie uciekają na prawo i lewo. 😉 Dodatkowo jest trwały, wydajny i tani. Zapowiada się na stałego bywalca mojej kosmetyczki. (Cena: ok. 9 zł)

Maskara Maybelline praktycznie od początku towarzyszy mi w mojej przygodzie z makijażem. Używałam różnych rodzajów z serii Lash Sensational i z wszystkich jestem strasznie zadowolona! Tym razem wróciłam do wersji Lash Multiplying Mascara w kolorze czarnym. Zwiększa objętość rzęs i nadaje efekt wachlarza, nie skleja oraz delikatnie podkręca. Szczoteczka jest tak świetnie wyprofilowana, że dociera do każdego kącika i każdej najmniejszej rzęski. No po prostu go ubóstwiam! Dodatkowo ta maskara jest trwała i wydajna. Jak dla mnie tusz idealny. Polecam całym serduszkiem każdej z Was. (Cena: ok. 33 zł)

Beautylicious Peel Off Mask do kupna zachęciła mnie faktem, że to jest maseczka (uwielbiaaaam) i jest peel off (no kto ich nie lubi?) oraz brokatowe wnętrze opakowania (sroka się odezwała…). Maseczka miała wygładzić i nawilżyć skórę… Cóż… przez pierwsze parę minut się do niej zniechęciłam. Twarz zaczęła mnie piec mimo, że nie mam żadnych ranek i większych wyprysków na niej. 🙁 Na szczęście po chwili przestało. Co jest faktem – miałam śliczną, brokatową, różową twarz, ale miałam dziwny problem z ściągnięciem jej bez namaczania. Po zdjęciu skóra była miła w dotyku, ale nie powiedziałabym, że nawilżyła. Mimo, że opakowanie jest małe to bardzo wydajne. Dam jej jeszcze szansę, dopóki się nie skończy, ale aktualnie nie wyczuwam większego romansu z tym kosmetykiem, a szkoda. (Cena: ok. 10zł)

EOS Color Boost w kolorze Pink Blush – jako wielka fanka EOS’ów musiałam go mieć! Bardzo często mam spierzchnięte usta i ten balsam do ust do moje najlepsze wybawienie. Według mnie świetnie nawilża i ma nieziemski zapach. Nie wiem ile dokładnie przerobiłam już zapachów, ale wiem, że to jeszcze nie koniec mojej przygody z EOS’ami. Co do “dopasowania koloru do ust” to się nawet sprawdza. Na moich ustach wychodzi delikatny, ciemniejszy róż, który sprawia, że wyglądają zdrowo i po prostu ładnie. Dobra alternatywa dla wszelkich delikatnych pomadek/błyszczyków “na co dzień”. Dodatkowo ma ciekawe, poręczne opakowanie, które możemy mieć zawsze przy sobie. Polecam! (Cena: ok. 25 zł)

Na koniec gąbeczki do makijażu od Lovely – Delicious Blender Strawberry i Mini Delicious Blender Banana. Oprócz słodkich nazw i wyrazistych, wesołych kolorów, mogę pochwalić te gąbeczki za stosunek jakości do ceny. Są mięciutkie w dotyku, nie wchłaniają zbyt kosmetyku po namoczeniu, bardzo wygodnie nakłada się nimi podkłady, korektory… Nie przyczyniają się do tworzenia efektu maski. Mają dość porowatą strykturę, ale w moim przypadku nie stanowi to problemu. Z całą pewnością nijak mają się do kultowego Beauty Blendera, ale myślę, że warto zwrócić na nie uwagę. (Cena: ok. 22 zł, 24 zł)

To by było na tyle dzisiaj ode mnie. Jeśli macie jakieś pytania odsyłam do komentarzy, bądź na któryś z moich profili na portalach społecznościowych. Zachęcam również do zajrzenia na mój profil na DressCloud, gdzie pojawia się dużo więcej recenzji różnych kosmetyków czy możecie podejrzeć moje stylówki. https://dresscloud.pl/ref/Sisi/

Sisi xxx

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *